Nagłówek Chata

czwartek, 20 lutego 2014

Szafka katalogowa

Oto ona wymarzona, prawdziwa szafka katalogowa, na którą czekałam naprawdę długo. Pierwszy zamysł posiadania takiego mebla pojawił się prawie dwie dekady temu. Boże!!!jaki człowiek stary. Ale taka jest prawda, pierwsze marzenia o takim meblu pojawił się już za czasów ogólniaka. Wtedy marzenie po części zostało spełnione, ponieważ od mojej Mami dostałam sekretarzyk z kilkoma małymi szafkami i przegródkami, a całość zasuwana była jakby drewnianą roletą, coś na zasadzie chlebaka. Byłam przeszczęśliwa, to jest pewne. Do dzisiaj stoi on w moim rodzinnym domu. Ale chęć posiadania takiej prawdziwej komody z małymi szufladkami trwała nadal.W tym celu przeszukałam wszystkie serwisy aukcyjne, ogłoszenia i nic. Mebel jest nieosiągalny i niestety pomalutku staje się unikatem. Komputerowe katalogi są na pewno wygodniejsze i szybsze, ale sama biblioteka traci na tym swój klimat. Ale w końcu udało się. Dzięki uprzejmości mojego kolegi i jego przemiłej mamy, która pracuje w bibliotece, stałam się posiadaczką trzech małych szafek katalogowych, z której powstała jedna duża.
Przed metamorfozą wyglądały tak:



Na początku było sporo pracy, najwięcej z pozbywaniem się kilku grubych warstw lakieru. Próbowałam papierem ściernym i opalarką, było ciężko, ale w końcu się udało, lakieru nie było.


I w końcu mogłam zacząć malować.




Komoda została wzbogacona o drewniane nóżki, zmienione zostały gałki.
Tak wygląda efekt końcowy. Tadam...







Pozdrawiam

Magda

poniedziałek, 3 lutego 2014

Pasiaki

Kilka dni temu gdy na mojej prowincji termometr wskazywał -20 stopni, nikt nawet nie pomyślał żeby gdzieś wystawić czubek nos. Siedzieliśmy w domu i grzaliśmy się przy komiku, który pracował i nadal pracuje pełną parą. Tylko przez okno patrzyliśmy jak drzewa są pięknie zamarznięte, jak sikorki latają w poszukiwaniu słoninki, a między tymi obserwacjami zimy, chodziłam z pędzlem i tapetowałam sypialnię. Tak mi się jakoś zachciało zmian, więc nie było na co czekać, trzeba było kuć żelazo puki gorące. Chciałam żeby sypialnia zrobiła się przytulniejsza i optycznie mniejsza, więc wybrałam tapetę w pasy. Myślę że to był strzał w dziesiątkę!


Przybyło też kilka nowych poduszek o tematyce zwierzęcej. Jeśli ktoś by też chciał mieć takie u siebie w domu lub podobne to chętnie zrobię, proszę tylko o kontakt na maila.


Jest też nowa klatka dla ptaszków, która przybyła do mnie aż za oceanu, dostałam ją od mojej psiapsiółki Ani i służy jako lampion.






Dywanik w pasy, ramka i lampa Barometr, to wszystko zapełniło wnętrze i zrobiło się naprawdę fajnie.


Pozdrawiam

Udanego tygodnia

Magda